poniedziałek, 27 maja 2013

Podroz sentymentalna i wyroznienie.

Gdyby nie to wyróżnienie Agni, to jeszcze bym tego posta nie napisala.

Jakis czas temu, no 2 tygodnie, wzięło mnie tak nagle, na odwiedzenie starych kątów, miejsca gdzie się urodziłam przed...... no ok, przed 59 laty. To były moje ostatnie urodziny z 5 na początku.

Dom w którym się urodziłam to zapadła ruina. Właściciel nie remontuje obiektu.

Pierwsze dwa okna na gorze od lewej strony to sypialnia. Tam spaliśmy. Nie mieliśmy swoich pokoi, biurek, jedynie kat na książki i zeszyty w przedpokoju. Mieszkanie bylo 2 pokojowe, bez lazienki, z ubikacja pol pietra niżej. Nigdy nie chodziliśmy brudni, kąpaliśmy się raz na tydzień w wannach przynoszonych z komórki, woda grzała się na piecu..... całkiem fajnie bylo.
Na zdjęciu dom wygląda całkiem nieźle, ale tak nie jest naprawdę.




tutaj, okna z góry drugie, ( srodek) patrząc od lewej, to przedpokój, kuchnia i pokój.

tu już bardziej widać ruinę. Ten dom, jak zauważyłam, zamieszkują jednak jeszcze 2 rodziny.

To oczywiście moje rodzinne miasto Koźle. Teraz K.rzyn - Koźle. Na szczęście sa tez ładnie odnowione kamienice, tak jak np. ulica Piastowska.

świeżo odnowiony urząd miasta

moja ukochana szkoła, jejku, jak ja lubiłam chodzić do szkoły!!!!!



Spędziłam w tym mieście ponad 25 lat mojego zycia...
tutaj tylko 10. To już Kędzierzyn.  Mieszkaliśmy na 1 pietrze.



W K-rzynie mam syna i jedynego wnuka.


Zaraz krotko po powrocie, odbyło się u mnie takie mini spotkanko forumowe. Niestety pogoda nie za bardzo dopisała, ale i tak bylo fajnie. Krotko.




No i teraz przechodzę już do wyróżnienia i odpowiedzi na pytania.




1.Jeśli kawa/herbata to gdzie wypita? - Kawa i herbata , bardzo slaba, w domu, late lub capuccino lubie w kawiarni.
2.Ulubiony rodzaj herbaty?   - Czarna , czerwona, zielona.
3. Szklanka na wpół pełna czy pusta?    Pelna.
4. Najlepsze wspomnienie szkolnych lat?    Cale 8 lat, szkoly podstawowej, to nalepszy okres mojego zycia, najlepsze wspomnienia... naprawde.
5.Kolor który zawsze dodaje energii?        Czerwony
6.Najważniejsze cechy Twojej osobowości?    tolerancyjna, wybaczam ale nie zapominam. 
7. Ulubiona muzyka?     - wlasciwie kazda, oprocz jazzu
8. Zwierze w domu, tak czy nie? NIE
Najbliższa okazja do świętowania to?     swietuje kazdy dzien, a taki swiateczny????? Boze Narodzenie chyba
9.Co jest najlepszym sposobem na kiepskie dni?   -przyjaciolka, ksiazka...
 10.Czy to gdzie się teraz znajdujesz jest miejscem gdzie chcesz być na zawsze?    -NIE

to tyle.

Jesli tutaj zagladacie, to ciesze sie.

Zapraszam do alojka



środa, 20 marca 2013

Minela zima.....

Tak, tym razem to znikłam na dobre, chociaż nie zupelnie, artystyczny blog był uzupełniany, ale tutaj właściwie nic się nie działo. Wyjeżdżałam,  wróciłam krotko na święta, dekoracji wielkich nie bylo. Kiedy wróciłam na dobre musialam zając się zaległościami i na mieszkanie nie bylo czasu, nie czas jest zawsze, tylko nie bylo ochoty. Przestawiałam meble kilka razy, żeby i tak wróciły prawie na swoje miejsce. Brakuje mi wielu rzeczy, ale nie mam ich gdzie kupić, bo chętnie kupiłabym to i owo w IKEI a ta jest teraz daleko ode mnie. A wiec nie ma zmian. Przybyło trochę dekoracji, wiec te pokażę.

Przede wszystkim porobiłam trochę decu, nie często to robię i miałam trochę tego do zrobienia. Jeszcze co nieco czeka, ale to po świętach.

Szpuleczki długo czekały na obróbkę. Zupełnie nie wiem dlaczego zrobiłam w różowe różyczki, no tak, uwielbiam ten motyw, ale  miało być na niebiesko bo robotkowy pokój jest z niebieskimi dodatkami. Tak wiec jest różowa półeczka   w niebieskim pokoju. 
Szpuleczki na koronki.

Ten piękny różowy manekin zamówiłam sobie u forumowej kolezanki.  Do tego jeszcze biały i kluczyk. Gdzie to w efekcie końcowym będzie się prezentować jeszcze nie wiem. Na razie stoi tak.


 Tego ptaszorka dostalam w prezencie.



Zrobilam 4 swieczniki ktore  dostalam od Asi.







Ta deikatna porcelanke dostalam od mojej cioci.
Wiecej decu na moim artystycznym blogu.

Tak zimowo bylo wczoraj, dzisiaj, w przeddzień wiosny nie lepiej.

pozdrawiam serdecznie.






wtorek, 23 października 2012

Dlugo mnie nie bylo.

Nie tylko na blogu.

Trochę podróżowałam, właściwie pełne 2 tygodnie.
Nie wiele się tez zmieniło w mieszkaniu, chociaż.... no właśnie, wiszą lampy i firanki i  jest przytulnie.
Niebieski pokój, ten trzeci, na razie z nazwy jest niebieski i z kilku dodatków. To i tak duzo, nigdy nie miałam niebieskich pokojów, mimo ze to moj ulubiony kolor.

tak, albo tak.

i jeszcze niebieskie poduszki, do tego z niebieskim haftem.

A gdzie byłam?
trochę tutaj
czyli nam morzem, zdjecia miałam robione, nawet aparat pstrykał, tylko mnie na nich nie ma. No cóż, te które ja robiłam są beze mnie.


 a dorsz był pyszny.
i byłam tutaj

czyli w Poznaniu. Pogoda dopisała, bylo fantastycznie. Spotkania jak zwykle bardzo mile.
Pozdrawiam serdecznie.







wtorek, 25 września 2012

Nareszcie mam.

trwało to długo, bo prawie rok, zanim kupiłam odpowiedni chustecznik do tego pięknego ubranka. Ale takie sa tylko w Rosmannie a tego nigdzie nie miałam. Teraz mam. Te piękne frywolitkowe prace dostałam od koleżanki forumowej magry.
serduszko tez do tego należy.
Niestety wyszywane lawendy muszą poczekać , odłożyłam znowu wyszywanie na jakiś czas bo robię kartki świąteczne.

A dzisiaj idąc do centrum miałam czym oczy nacieszyć. Cały czas bylo tak.
a teraz stoi piękna fontanna.

To moja ulubiona promenada. Tędy idę do centrum, nawet jeśli nadkładam drogi.

Co mogę jeszcze pokazać? Grzybki z polskiej strony.



I wiecie z czego najbardziej się ciesze.? Nareszcie znalazłam kogoś kto powiesi mi lampy, wywierci dziury na "karnisze" choć to tylko rurki, nareszcie powieszę zasłonki.Jak to bywa czasami przez przypadek. Malują panowie na klatce schodowej okna, wiec spytałam czy prywatnie zrobił by to ktoś.  Okazało się ze to nawet ten który robił remont w mieszkaniu zanim się wprowadziłam. Ale się ciesze.

Pozdrawiam serdecznie.


wtorek, 11 września 2012

Poste restante, malinówki i moje wędrówki.

Witam Was w piękny, upalny wrześniowy dzień. Wróciłam właśnie z jednej wędrówki, a po południu będzie następna. Musze trochę odsapnąć. Tym bardziej ze to była "ciężka" wyprawa.
Tym właśnie rozpocznę tez posta, poste restante. Odkąd mieszkam na granicy, wszystkie polskie przesyłki przychodzą na poste restante, wszystkie cięższe, dla wysyłających po prostu taniej. Co tydzień pędzę na pocztę. Najczęściej autobusem..... no bo ten strach przed jazda siedzi w kościach.  Asia  najczęściej mnie goniła na pocztę, no bo nawet jadąc do mnie "zapomniała" i wolała poczta wyslac. Ale  autobus zajeżdża prawie pod polska pocztę...
Dopiero w sobote, Ineska, poinformowała  mnie ze muszę na pocztę," tylko jedz samochodem bo to ciężkie." Tak, ciężkie, 2, 3 ,4 kg? " nie, prawie 10kg."  Byłam pewna ze mnie wrabia, ale myślę może ogórki kiszone mi wsadziła do paczki? e, tam,po prostu tak mówi, ale..... ale po co ma mi tak mówić.? Pojechałam samochodem, na szczęście był wolny jeden parking, odebrałam ten ciężar, nie przesadziła, ale ogórków nie bylo.


Świeczki. Takiej gamy kolorów to nie miałam, no tak czy siak nie, ale nie malowałam w tak piękne kolory. Oj, ciesze się na woskowe prace. Zapewne niebieskie to sobie dla siebie rezerwujesz co?
Pudełeczko niebieskie tez dotarło do mnie, chyba już dotarło to poczta pantoflowa ze ostatni, hobbystyczny pokój będzie w niebieskiej tonacji, bo chociaż niebieski to moj ulubiony kolor to w mieszkaniu nigdy go nie bylo, a teraz będzie.
Agnieszko, bardzo Ci dziękuję.
Malinówki? bardzo lubię te pomidory, raczej w głębokich Niemczech nie do zdobycia, takie prosto z krzaków. A tu mam.

Kupiłam tez smalec i małosolne ogórki i wcale nie gotowałam obiadu. Mniam, pychota. ja z tych co lubią, takie proste, swojskie jedzonko.
Czyli bylo, poste restante, malinówki a teraz moje wędrówki.

Pogoda sprzyja spacerom. Każdego dnia poznaje nowe drogi dróżki, wciaz mnie zachwycają te piękne zabytkowe kamienice, wiem, to trzeba lubić żeby się tym zachwycać.
W niedziele wybrałam się  na spacer bez aparatu. Miałam zamiar iść na rynek, a nie wiedziałam ze tam znowu jakiś fest. Tym razem bardzo mi się podobały stoiska, wystawiany towar, bajecznie piękne niektóre wyroby. Nauczka? tak jak "noś parasol i przy pogodzie" tak noś aparat bez względu na to gdzie idziesz.

Przegapiłam przez to koncert Bacha, ( nie wiedziałam ze to dzień otwartych zabytków, które normalnie są nie dostępne),i ze z tej okazji właśnie, w kościele św. Piotra i Pawła, ze słynnymi organami słońca, odbywa się ten koncert.
Wybieram się jednak na coniedzielny koncert.
Żeby niczego już nie przegapiać, kupiłam sobie taki "terminarz" z ważnymi wydarzeniami.
Następne wydarzenie, to, długa noc muzeów. No, ja sama nie będę się szwendać po muzeach.Szkoda.



Artystycznie to tak nie wiele się dzieje, trochę szyje, trochę wyszywam. Zdecydowałam ze łazienka będzie jednak z lawendowymi dodatkami i tak powstają powoli rożne maleństwa. To pierwsza wykonczona rzecz.



Będą następne.


A regal zniknął z sypialni. Nie wrócił do pokoju dziennego, ale tam tez mi się nie podobał.

Jesienna kompozycja tez wygląda inaczej.


i na pewno zanim przyjdzie jesień to się znowu zmieni.

No cóż, ta zabawa w dom, spacery itd to piękny relaks, powoli jednak czas wracać do rzeczywistości. Praca sama się nie znajdzie, pierwsza próba nieudana, ale muszą być następne i następne. Urząd pracy oferuje..... zero , nic , nul. To jednak wiem, trzeba samemu.
Ale wiecie co? Wcale mi się nie nudzi, i co gorsze, podoba mi się tak. Wiem ze mogę sobie pozwolić jeszcze na 2 góra 3 miesiące tak beztroskiego życia, a wiec..... szukaj kobieto, szukaj.

To tyle na dzisiaj, wyszło tak trochę duzo.
Pozdrawiam Was bardzo słonecznie.