niedziela, 8 sierpnia 2010

i skonczyła sie idylla.....

Wszystko co pisalam na temat ciszy, spokoju i wszystkiego co ma takowe znaczenie, skonczylo sie. Juz nie mieszkam w samym srodeczku oazy spokoju.

a wszystko przez to ze mamy durnego wlasciciela, bankruta, ktory mysli tylko o tym,  zeby zwolnione mieszkanie wynajac jak najpredzej, a komu? a on tu nie mieszka, wiec wszystko jedno.

Mieszkalismy sobie w trojeczke, trzy panie 64 lata. 44 lata i ja spokojniutko. W zeszlym tygodniu wprowadzila sie dziewczyna 23 lata z trojka   dzieci ( chlopcy) 5,6,7 lat i wielkim psiskiem,  no dobrze, nad moja glowa nie biegaja bo moje mieszkanie tak jakby wydzielone, tylko kuchnia znosí te tupoty. Ale ten pies!!!!! Ja wlasciwie sie boje psow, a ten lata jak glupi, bez smyczy i juz ugryzl 5-cio letnie dziecko! Na smyczy nie bedzie go trzymala bo glupieje,( ten pies), no tak, bo to szalone psisko, ktore nikomu nic nie zrobi. Sasiadka ma kota, musi uwazac, bo juz raz dopadl go i wytarmosil. Wlasciciela domu pies nie obchodzi, sami mamy sobie to zalatwic.  Tydzien pelen horroru!
Wyglada na to ze sasiadka bedzie rozgladac sie za innym mieszkaniem, wlasnie nad nia mieszkaja i wieczorem nawet telewizji nie moze obejrzec bo wrzaski i bieganina do 22-giej.
A ja? Nie chce o tym narazie myslec, mieszkam dopiero tutaj rok.
Tak,mam swoja Chatke Puchatka.

W tym tygodniu goscilam u siebie moja kolezanke forumowo - blogowa Asie/ bjutuska. Znamy sie juz dwa lata, wirtualnie. Bardzo mile spotkanie, niestety krotkie, poniewaz jest w podrozy do Portugalii i u mnie miala pierszy odpoczynek. Mam nadzieje ze w drodze powrotnej zdecyduje sie na ta sama trase i jeszcze przyjedzie.

Pogoda zmienna jest. Wczoraj bylo piekne slonce, dzisiaj leje.


Od tego miejsca, rowne 2 km przez las i jestem u siebie. Caly czas pod gorke. Ten staruszek po prawej stronie, biedak, ledwo dyszy jak juz sie wdrapie.

a tak po za tym to artystycznie jak zwykle, wyzwanie tu i tam,wymianka,  konkursy i    wciaz cos nowego. Na nudy, brak weny nie narzekam. Narzekam na szybko uciekajacy czas.

Ach, kto nie bywa w artystycznym swiecie, to musze sie pochwalic, czyms takim trzeba sie pochwalic.Poprostu , jak napisalam na blogu, cala jestem w skowronkach. Pierwsze tak znaczace wyroznienie


Jeszcze pochwale sie odgapionym ciastem Niebieskiej


Przepis odgapiony, ciasto moje. A tak nawiasem mowiac, kto nie wie,Niebieska to moja corka, przewinela sie juz tez tu na blogu, w czasie mojego pobytu u niej w Monachium.

I to juz wszystkie nowinki zycia codziennego, do mojego artystycznego swiata rowniez zapraszam.

Tym skromnym kwiatuszkiem dziekuje Wam za odwiedziny i komentarze.

6 komentarzy:

Anna pisze...

Nie dziwię się, że irytuje Cię nowa sytuacja, ja przeżywałabym to pewnie podobnie - lubię zwierzęta, ale uważam, że z psami szczególnie trzeba uważać i nie rozumiem, czemu ludzie myślą, że ich pupilki na pewno nikomu nie zrobią krzywdy... :-/

Serdeczne gratulacje - mówię o tytule Scraperki Miesiąca! :) Dawno nie zaglądałam na SP, więc nie miałam pojęcia, tym większe moje gratulacje! :)

Anisa pisze...

Współczuję Ci Jolu nowych sąsiadów :( . Szczególnie tej sytuacji z psem. Ostatnio też na mieście zostałam obszczekana przez kundla jakiegoś pijaczyny ( choć psy zwykle nie zwracają na mnie uwagi). Pies bez kagańca zagrodził mi drogę i nie mogłam kroku zrobić bo wiedziałam, że jak się ruszę to się rzuci,podchmielony właściciel nic nie reagował, dopiero jak wyjęłam komórkę i zagroziłam, że zadzwonię na straż miejską ( groził mu mandat za to że pies jest bez kagańca) to szybko się ruszył i zabrał czworonoga, zastanawiam się czy w Niemczech też nie ma odpowiednich służb, które takimi sprawami się zajmują?
Gratuluję spotkania z Asią, obie wyglądacie na bardzo sympatyczne osoby. Choć już to robiłam to gratuluję także zostania skraperką miesiąca, uważam że już od dawna zasługiwałaś na to wyróżnienie. A ciasto wygląda pysznie :D Pozdrawiam :)

tkaitka pisze...

Po pierwsze - gratulacje! Wyróżnienie nie byle jakie i nie dziwię się , że masz rozradowane serce.
A co do sąsiadów - ciężka sprawa. Może wszystkie trzy zaproście ją na kawę i razem porozmawiajcie - nawet 5 razy - może coś do dziewczyny dotrze? Straszne jest takie życie pod terrorem..Nie wychowała ją mamusia, ktoś inny musi to zrobić.

Karina pisze...

No niewiem czy cie odwiedze. Psa sie tez boje.

z potrzeby wnętrza pisze...

Wielkie Gratulacje!!!
Droga skraperko!Musisz cos dla mnie kiedys wyskrapować,ja w tym kierunku nic nie dzialam ...jak wiesz..Wciąz mam na mysli Twoja Maryjke która podbila moje serducho..A co do wizyty -nigdy nic nie wiadome jest tak naprawde do konca...
Pozdrowka LASECZKO-aga

Anonimowy pisze...

Genial brief and this fill someone in on helped me alot in my college assignement. Thanks you on your information.