wtorek, 6 kwietnia 2010

Swieta, swieta i po swietach

Stanowczo za krotko trwaja.








Drugi dzien swiat tak jak pisalam spedzilam z rodzinka, tzn. z rodzenstwem.



Moj brat z bratowa wlasnie dwa dni  wczesniej skonczyli renowacje pokoju goscinnego i koniecznie chcielismy na zywo zobaczyc. Po za tym nikt nie jest skory do robienia zdjec, jak ja nie zrobie.....



Powiem szczerze, w tym pokoju zmienily sie tylko sciany i ustawienie mebli. Zaskakujacy efekt, nie dowiary ze tak niewiele zmian a taki duzy efekt. Bardzo mi sie u nich podoba.


  moje bratowe, no coz jedyne wspolne zdjecie a wyszlysmy na nim jakbysmy nie wiem co pily, a tylko kawe i herbate.



moi bracia, ten z tym bezradnym gestem jest mlodszy odemnie o 2,5 lata. Ten mlodzian to bratanek.



to moj 9 lat mlodszy brat i obie bratowe.

No coz, fajnie bylo, miodu i wina sie nie pilo ale za to od jadla stol sie uginal od 12-tej do 18-tej.Tu na zdjeciu akurat to co najbardziej lubie, ciasta.

Mysle ze z czasem przedstawie Wam reszte mojej rodziny bo sa rozne okazje na spotkania. Najblizsze to kwietniowo- majowe urodziny, i wlasnie moje tez, a wiec pod wieczor bedzie juz moje urodzinowe candy, rowny miesiac przed tym juz wcale nie oczekiwanym dniem.

1 komentarz:

Konwalia Amelii pisze...

widać, że bracia - macie takie same noski :-)