sobota, 12 czerwca 2010

Na dwoje babka wrózyla.....





albo pytanie za trudne, albo nagroda do kitu...
nie ma chetnych w drugim candy, a wiec nie bede przeciagac zabawy w nieskonczonosc ,tylko zmiksuje 3 dni w 4    candy.
Z prawie 300 zdjec wybralam poprostu kilka, zadam pytania i na tym zakonczymy dzial Monachium.
Zanim jednak to zrobie chce podziekowac Zuli za dzisiejsza niespodzianke. Tak poprostu, w ten deszczowy ponury dzien przyszla niespodzianka.Ach, niech sobie pada, na stoliczku lezy piekna serwetka....
Dziekuje, od dzisiaj bedzie lezala na stoliczku, gdzie zapraszam na herbatke. Dziekuje bardzo.
A to prezencik.

Piekna prawda?


A teraz idziemy na wycieczke w deszczowy dzien, w piekne miejsce, rynek miasta, ale jest tak zimno, ponuro, co chwile pada deszcz ze, wlasciwie to sie marzy o cieplej herbatce i powrocue do domu.

diabel morski, 100 gr kosztuje 4.29€
czesc pasazu na targu, kilkanascie miesnych sklepow jeden obok drugiego.
Targowisko w Monachium slynie ponoc z tego ze tu wszystkie towary sa naprawde bez chemii. Natur-pur. Czy tak jest? Nie wiem.


I pierwsze pytanie, ten pomidor wazy 270 gr, kupilam go na tym targu, ile zaplacilam, cene prosze podac w €, mozna sie pomylic o ... 20 centow i uznam ta najblzsza zgodna sumke.
To jest Nowy Rynek, nastepne pytanie, kto tu swietuje, na tych ukwiecionych balkonach, wynajmuje do wlasnej dyspozycji lokal ktory sie znajduje na dole, kto stoi na balkonie i pije piwo a wraz ........ przeszlo 25 tys. innych ludzi?
Nagrody umieszcze na koncu posta.
W piatek bylo piekne slonce, wybralismy sie do zamku. Nymphenburg. Ogromny zamek i ogromna ilosc zieleni. 7 godzin chodzilysmy po parku, muzeach i ogrodzie botanicznym  i nie obeszly wszystkiego.












Ogrod botaniczny wymagal osobnego biletu wstepu, ale skoro juz sie tam bylo...






























Och ,prawie 200 zdjec naklikalam, ale nie wszystko przeciez moge tu wstawiac.
No i candy. Nazwe je patriotyczne. Dlaczego tak? Odpowiedz jest na zdjeciach, we wnetrzu zamku, nie w ogrodzie.
Ostatnia wycieczka odbyla sie do Englischegarten, czyli angielski ogrod. Ogrod ten ma ........... km, i ciagnie sie przez cale Monachum. Ile km ma angielski ogrod? Ja bylam tylko w poludniowej   czesci, z chinska wieza.
To naprawde piekne miejsce w srodku miasta, idzie sie parkiem, nagle ulica, po drugiej stonie, podziemnym przejsciem i juz znowu park. Czego tam nie ma, rzeczki, jeziorka, ogromne obszary zieleni gdzie mozna sie opalac ,drozka mijaja cie rowery, rowerki taxi na 2 osoby, dorozki, na lakach biegaja stare tluste nagie grubasy, tak, to byl niesmaczny widok, no ale idzie sie dalej przeciez, ci co leza obok maja dyndajacy widok..










Tu konczyl sie park, przechodzilo sie podziemnym przejsciem i bylo sie znowu w ogrodzie.




W tym dniu towarzyszyl nam ziec na wycieczce i tym sposobem dorobilam sie zdjecia z corka.



To moja starsza corka, Karinka, jak ona nie lubi kiedy sie tak do niej mowi. Dopiero co dzisiaj powiedziala znowu " ja mam juz 33 lata i nie jestem  juz     Karinka!"
Dla mnie tak i dla wielu innych tez.

Na zakonczenie wycieczki trzeba bylo odpoczac, wchodzilismy do ogrodu przy chinskiej wiezy to i tam musielismy wrocic, ( samochod). Ja oczywiscie chetnie zjadlam brezelka, raczej brezla!


Nie, nie juz nie spytam jaki duzy byl...

W niedziele wrocilam do domu, jeszcze wiele jest do zobaczenia w Monachium i mysle ze jeszcze nie raz pojade.
A teraz podsumuje pytania, kto nie czytal i ogladal calosci to w skrocie
1pytanie - ile zaplacilam za pomidor i nagroda kartka





2 pytanie, kto swietuje na balkonach Nowego Ratusza i nagroda kartka, jest miejsce na wlasny napis.



3 pytanie, dlaczego nazwalam patriotyczne candy, odpowiedz w zdjeciach, nagroda jest specjalnie dla Was kupiony zakladka, prosze nie mylic mojego patriotyzmu z Sisi ktora urodzila sie w Monachium.



4 i ostatnie pytanie, ile km ma angielski ogrod w Monachium. Caly, nie tylko poludniowa czesc w ktorej bylam ja.
Nagroda jest kartka ktora specjalnie zrobilam nawet pod temat.
Dziekuje wszystkim ktorzy wytrwali do konca przydlugasnego posta.  Na odpowiedzi poczekamtym razem 2 tygodnie czyli do 26 czerwca. Na drugi tydzien mamy losowanie imieninowego candy i pierwszego urlopowego, wlasciwie to zadne losowanie bo jak narazie jest jedna poprawna odpowiedz, chyba ze sie cos zmieni do tego czasu.
Dziekuje za wizyty i komentarze.


środa, 9 czerwca 2010

Park olimpijski

Po niedzielnych kulturalnych zwiedzaniach i poniedzialkowym siedzeniu w domu, wybralysmy sie we wtorek do parku olimpijskiego. Padalo nadal, ale byly momenty ze przestawalo.
Wybudowany w 1972 roku obiekt sluzy mieszkancom nadal. Sa tu hale koncertowe, oczywiscie zostaly boiska, korty itd. Jedna z atrakcji jest SEA LIFE. Jak zobaczylysmy kolejke do kasy to nam sie odechcialo sea life. Szczerze mowiac ja nie za bardzo bylam chetna na ogladaniu plynacych rekinow nad moja glowa.

Na zdjeciu nawet nie widac konca kolejki.
Mam troche nie ciekawe zdjecia z tego sea, robione podczas wizyty innych czlonkow rodziny u corki.
Pokaze, chociaz nie wiele widac, ale to napewno rekin.





Obeszlysmy czesc parku i zeby nie   zmoknac     schowalysmy sie na wiezy olimpijskiej. Z samej gory mozna podziwiac Monachium.


A teraz pytanie, zagadka do candy. Nagroda bedzie ta przed chwilka zrobiona kartka.


Pytanie brzmi. Co widzialam z wiezy olimpijskiej na drugim planie, tzn zaraz za kortami?




Milego zgadywania. Pierwsza zagadka jest rozwiazana, swietnie!

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Jestem po urlopie i robie urlopowe candy.




Jak to szybko mija. Wyjechalam w sobote 29 maja i wrocilam w  niedziele 6 czerwca.
Urlop nie byl taki jak zaplanowalismy, a mianowicie mialam dotrzec do corki do Monachium, a potem razem mialysmy spedzic tydzien w Alpach/ Austria. Niestety padal snieg i temperatura spadla do -2 stopni. Ja nie mialam zimowych ciuchow a corka opon. Postanowilysmy  zostac i zwiedzic Monachium, jeszcze tam nie bylam,chociaz corka mieszka tam juz prawie 2 lata.

Zaraz po przyjezdzie czekala na mnie pyszna zupka ugotowana przez ziecia.


W niedziele oczywiscie padalo, i najlepiej dzien spedzic pod dachem. Wybralysmy dwa muzea nowoczesnej sztuki. Ja chcialam zobaczyc witryne z 25 tysiacami tabletek. Pisali  o tym w gazecie wiec czemu nie zobaczyc na wlasne oczy.
Moge stwierdzic dzisiaj,ze chyba juz nigdy wiecej nie chce zwiedzac zadnej nowoczesnej sztuki. Nie wiem, naprawde nie wiem co o tym myslec. Moze ktos, kto zna sie na sztuce odbiera takie rzeczy inaczej, i chyba tak jest bo byli ludzie ktorzy nie tylko ogladali ale jeszcze sluchali  o tym co ogladaja, moze dlatego to ich tak ciekawilo?Ale co tam mogli mowic? w jakim staduim wariactwa byl artysta?
Najbardziej zbulwersowaly mnie dwie sale, ta jedna nazwalabym "medyczna" Rozne czesci ciala byly sztuka, na srodku sali staly dwie ogromne szklane gabloty upchane medycznymi smieciami. Bandarze, zastrzyki, cewniki, opakowania itd, itd, poprostu caly medyczny kram. No i nie wiem co to za sztuka? Ja tez umie smieci upychac. Jednak najbardziej niemilym widokiem byla rodzaca kobieta, jako rzezba. Wycienczona porodem starsza kobieta, na brzuchu noworodek jeszcze z pepowina i masa ludzi ogladajaca to z przodu. O nie, ja wcale nie chcialam widziec jak sie wyglada z przodu po porodzie.
Tabletki mozna bylo ogladac, w szklanej wirtynie 25 tys. sztuk, zrobione z brazu i gipsu.
Nie robilam zdjec innych w tej sali.



Nastepna sala nie byla wcale lepsza.Opuscilismy ja jeszcze predzej. Niesmaczne obrazy. Zaraz pierwszy zatytulowany "Coreczka tatusia" przedstawial nagiego mezczyzne na lezaku i skaczaca po nim naga dziewczynke. Wiecej nie chcialam widziec.

I tak chodzilysmy i chodzily i "podziwialy".

tak potrafie i ja, nawet lepiej.






Ten obraz nazywa sie.........

no wlasnie jak?

To jest moje pierwsze urlopowe candy. Wszystkie beda zagadkowe.Podpowiem ze artysta namalowal
 kwiaty i tak sie nazywa obraz.
Nagroda bedzie ta kartka.


Na odpowiedzi czekam tydzien czyli do polnocy 14 czerwca. Jesli nie bedzie prawidlowych odpowiedzi, kartka przechodzi do nastepnego candy. Ja nie rozpoznalabym tu zadnego kwiatka a Wy?

środa, 26 maja 2010

Sezon truskawkowy



Troche marnie wyglada w tym roku, pol kilograma kosztuje 3€, pare dni temu byly jeszcze drozsze. O przyslowiowym wcinaniu nie moze byc mowy. Teraz potrzeba slonca zeby dojrzewaly!.
U mnie jednak jak co roku sezon truskawkowy w pelni.
Truskawki wyszywane, na szydelku i technika serwetkowa , nawet 3d. To stare wyroby, ale szkoda ich nie uzywac co roku w czasie sezonu....

To moj ostatni post przed urlopem. W sobote jade i wracam w przyszla niedziele.

Zostawiam Was ze slodkimi truskawkami i..


i chwilka dla siebie klik

sobota, 22 maja 2010

Wyprawa do miasta.



Ale to brzmi, wyprawa. no u mnie to prawdziwa wyprawa. Do miasta mam 20 km, ale jestem tam 1-2 razy w roku. W tym, pierwszy, i to to tylko dlatego ze mieszkam w takiej dz..... w ktorej nie moge nawet kupic biletu na pociag. W zeszlym roku jeszcze mozna bylo w biurze podrozy, a tak, mamy takie.
Czemu wyprawa? Przedewszystkim w soboty, niedziele i swieta jestesmy odcieci od cywiizacji. Nie jedzie zaden autobus ktory moglby nas zabrac na dol, do glownej czesci naszej miescinki. To 4 km przez las, kto chce idzie, a kto nie, siedzi na tylku i nie podrozuje. Jak mu braknie chleba? to ma pecha, albo kogos z samochodem. Ja osobiscie mam samochod ale.... ale do miasta nie pojade. Coz, taki ze mnie kierowca.Tak wiec pojechalam  sobie na dol, zaparkowalam samochodzik, poszlam na przystanek i juz tylko 16 km mi zostalo do miasta. Rowna godzine jechalam!!!Trzeba wszystkie uliczki przeciez objechac i zebrac 2 pasazerow! Autobus na 60 miejsc, a w nim 3 osoby! Bezmyslne to, co z tego ze kursuje co godzine, ale po co taki duzy? No ale niewazne.
Chcialam zrobic zdjecia, zapomnialam aparatu. I dobrze, co tam fotografowac? Te wielkie szklane domy handlowe? tlumy ludzi?
Tak wiec mam 1,5 godziny czasu do powrotnego autobusu. Nie moge pozniej, bo mam termin u fryzjerki po poludniu.
Bilecik kupilam, jejku! majatek wydalam, ale taniej troche bo wczesniej kupiony. No majatek dla mnie. Ja z tych co nie zarabiaja duzo. A ile kosztuje bilet? 160€ w obie strony ale ja za 100€ jade w obie strony do Polski!!!! Odechciewa sie jazdy, ale czasami trzeba. Gdzie bylam i co widzialam napisze po powrocie.
Tak wiec z biletem w torebce, weszlam do ksiegarni, bo to musi byc, kupilam 3 ksiazki, potem weszlam jeszcze poogladac "pierdolki" i tez nie wyszlam z pustymi rekami, ciuchy ominelam z daleka, sklepik z bizuteria odwiedzilam, za duzy wybor, nic nie kupilam. Po co? Mam tyle ze tez moglabym sklep otworzyc, i nie wiele okazji zeby wkladac.
Jutro mamy chrzciny w rodzinie, mozna sie bedzie "obwiesic"
Na sam koniec kupilam sobie 3 galki loda, zdumiona cena poszlam na przystanek. Ile to sie przez rok zmienia. Lody jadam bardzo zadko, ale zawsze kiedy jestem w MIESCIE. 

A to co kupilam





Ta lilia to swieczka, dopiero robiac zdjecie zdalam sobie sprawe ze kupilam gotowa swieczke, przeciez ja sobie sama robie! No ale nie wodne. Zaraz musialam ja gdzies umiescic. Naczynie gdzie siedzialy buddy bylo mi potrzebne, zmienilam wiec ich "teren zamieszkania" i tam jest teraz lilia wodna.



Dzbanek ktory czeka na wyprowadzke na taras jest juz blizej drzwi





na wyprowadzke czeka tez palma, ktora juz stanela w kuchni, ponoc ma sie od poniedzilalku znowu  ochlodzic, wiec lepiej poczekam.


Te 3 biale pojemniki tez znajda zastosowanie.
To tyle na dzisiaj.

czwartek, 20 maja 2010

Imieninowe Candy


Wlasciwie to musialabym nazwac zagadkowe candy.
Na drugi tydzien jade na urlop i zeby nie zapomniec pozniej tego i tamtego, to juz lepiej wczesniej przygotowac to co mozna.
A wiec candy. Napewno imieninowe, zapisy do 14 czerwca, do polnocy, losowanie 15 czerwca, ale nie bedzie tak latwo "zdobyc" cukierasa, oj nie.
Tym razem to bedzie zagadka. A wiec...
Mam na mysli kwiatek, jaki?.
O, powiecie, kwiatek, to mozna miec setki kwiatkow na mysli. Pewnie, mozna, ale ja mam jeden na mysli.
Zeby bylo latwiej, bo trudne to wcale nie jest, to powiem ze to kwiatuszek wiosenny, a wiec juz zawezony obszar "poszukiwan", zeby bylo jeszcze latwiej to powiem ze rosnie w ogrodku ale i dziko tez. Juz wiadomo co mam na mysli prawda?
Co bedzie nagroda? Nie moge pokazac. Nie byloby to juz zagadkowe candy.
Zasady jak zwykle, komentarz, umieszczenie informacji na swoim blogu.
Losowanie oczywiscie tylko wsrod poprawnych odpowiedzi. Jesli takich nie bedzie( beda napewno!)to ogolne losowanie.
Zycze Wam i sobie milej zabawy. Nie beda mogla dluzszy czas sledzic odpowiedzi, moze jednak gdzies uda mi sie jakies wejscie do internetu. Poprostu, ciekawosc.

środa, 19 maja 2010

Leje i leje.....


a ja sobie zrobilam lampioniki na taras.




Nie, nie to nie taras, to kuchnia. Widzialam takie sloiczkowe lampioniki  na blogu Michelle i tak mi sie spodobaly ze zrobilam pierwsze proby. Czy wogole je wykorzystam na swiezym powietrzu? Mam nadzieje! Przeciez nie moze tak caly czas byc. Koniec maja a ja musze miec kaloryfery "na chodzie" bo zamarzne. I ten deszcz, bebni calymi dniami i nocami po dachu. Dobrze ze nie mieszkam w jakiejs krainie jezior czy rzek.
A na drugi tydzien zaczynam urlop, pierwszy od wielu lat, bedzie padac?
Zanim wyjade zostawie Wam candy, zebyscie nie zapomnieli o mnie.